Buraczki oczywiście gotujemy aż do miękkości (uwaga, żeby nie przegotować), obieramy, trzemy na tarce z grubymi oczkami, zalewamy wywarem i dodajemy grubo pokrojone: czosnek, cebulę, jabłko(a), ogórek kiszony oraz wrzucamy liść laurowy (2 sztuki). Można też ziele angielskie, jak ktoś lubi, i majeranek (nie przesadzić, bo barszcz będzie gorzki). Wszystko to wygląda jak jakiś kompost, ale w takim stanie odstawiamy na noc w chłodne miejsce i na drugi dzień przecedzamy, doprawiamy solą, cukrem i pieprzem do własnego smaku. Gwarantuję, że jest pyszny.